Najnowsze

Bre-eeeeeeeeeee

Wynik referendum w sprawie przynależności do UE wywołał sporą burzę w piątek i nie wiem kto jest tym faktem bardziej przejęty, Polacy mieszkający w Polsce, Polacy mieszkający w Anglii, Szkoci czy sami Anglicy, którzy w większości głosowali za opuszczeniem struktur UE. Miałem siedzieć cicho, ale cała ta „gówno-burza”, która rozpętała się nie tyle w sieci, co i w mediach powoli doprowadza mnie do bólu głowy, więc pozwalam sobie właśnie w tej chwili upuścić trochę „pary”.

Wszyscy Ci którzy myślą, że to referendum było tylko i wyłącznie na temat obecności Wielkiej Brytanii w UE grubo się myli. To jest temat mocno złożony i co najwyżej kilkanaście procent głosujących zainspirowanych płomiennymi przemowami Nigela Farrage’a o Van Rompuy’u kierowało się głównie niechęcią do instytucji europejskiej. Przyczyny głosowania za lub przeciw nie były tak jasne jak w przypadku referendum w sprawie odłączenia się Szkocji od korony. Na decyzje głosujących wpływało wiele czynników, z których głównym był stan życia mieszkańców. To było referendum popularności i zaufania mieszkańców Wysp do klasy rządzącej. Oczywiście imigracja była jednym z głównych tematów debaty, ale imigranci byli wymówką żeby przykryć fakt, że po „credit crunch” w Zjednoczonym Królestwie zaczęło się żyć mniej komfortowo. Oberwała głównie klasa robotnicza, która tłumnie zagłosowała za „wyjść”. Nie ma się co temu dziwić ze względu na fakt, że przywileje socjalne były w ostatnich latach stopniowo cięte przez Torrysów. Napompowana wzrostem przywilejów socjalnych w drugiej połowie lat 90tych i w pierwszej połowie pierwszej dekady XXI w klasa robotnicza lekko nie przyjęła cięć. Nawet fakt, że kwota wolna od podatku jest stopniowo podnoszona, a minimalna stawka godzinowa przed 2020 rokiem miała wzrosnąć do 9 funtów na godzinę (prawie 19000 funtów brutto rocznie) nie sprawiły, że klasa robotnicza zmieniła swoje zdanie. Duża część społeczeństwa została przyzwyczajona przez rządy Laburzystów do tego, że im się „należy”. Dobrą wymówką od kilku lat stało się słynne obwinianie imigrantów ze wschodu Europy, że zabierają pracę lokalnym. W większości Ci imigranci podjęli najniżej płatne prace do których lokalni, w szczególności młodzi, się nie garnęli. W kwestii ekonomicznej Torrysi zdali sobie sprawę, że obecny stan rzeczy, gdzie socjal zjada lwią część budżetu podjęli jedyną słuszną decyzję. Postawili na przedsiębiorczość – jeśli pracujesz, to masz (w dużym uogólnieniu).

Czy niechęć wobec przybyszów ze Wschodniej Europy wzrośnie? Zapewne, bo ludziom o wątpliwej inteligencji, skutki wyników referendum skojarzą się w zły sposób. Ale mówimy tu o marginesie społecznym i intelektualnym, którzy spod przysłowiowej budki z piwem, swoją agresję przeniosą na ludzi mówiących innym językiem. Czy angielscy politycy nagle zaczną nienawidzić Polaków, Czechów czy Litwinów? Skądże znowu! Oni doskonale wiedzą, że jesteśmy doskonałą siłą roboczą, która płaci podatki, większość oszczędności wydają na Wyspach i jesteśmy dla nich żyłą złota, w przeciwieństwie do niektórych regionów Anglii, które żyją z benefitów. Nikt nas nie będzie wyrzucał, bo jeśli tak by się stało Anglia by „stanęła”. I nie mówię tu o hydraulikach i ludziach na zmywakach, ale o specjalistach w londyńskim City, informatykach, pielęgniarkach i lekarzach.

O bajkach i populizmie. Irlandia Pólnocna i Szkocja chcą secesji. W przypadku Irlandii jeszcze to rozumiem, bo te kraje mają ze sobą więcej wspólnego niż chociażby z Walią czy Szkocją. Za to w przypadku „Jock’ów” tego już kompletnie nie potrafię zrozumieć. Referendum w sprawie niepodległości Szkocji odbyło się w 2014 roku i już wtedy na horyzoncie była sprawa przynależności do UE. Szkoccy politycy doskonale zdawali sobie z tego sprawę, chociaż w debacie na temat niepodległości tego tematu nie było. Wynik referendum wskazał wyraźnie, że Szkoci nie chcą odłączenia od korony. Dlaczego rozpisywać kolejne referendum kilka lat później? To już tylko populiści wiedzą. Faktem jest, że szkoccy parlamentarzyści i obecne pokolenie Szkotów straciło mandat do drugiego referendum. Próba rozpisania kolejnego byłaby nie tylko niesmaczna, ale też godząca w decyzję jaką głosujący podjęli w 2014 roku. Bycie w unii z Anglią nie jest „kiedy nam się podoba”, tylko na dobre i na złe. Po referendum unijnym nic się nie zmieniło, mimo że większość Szkotów głosowało za pozostaniem.

Podobnie ma się sytuacja z petycjami w sieci. Wniosek o rozpisanie kolejnego referendum, a jak drugie się nie uda to trzecie…do skutku to niesmaczny żart. Ludzie, którzy proponują i popierają takie akcje są równie naiwni jak Angela Merkel w sprawie uchodźców z Syrii. Każdy obywatel miał prawo głosu, miał czas aby wysłuchać za i przeciw, a przede wszystkim mógł nie głosować jeśli nie był pewien. To, że większość głosujących oddaje głos bazując na emocjach i swojej obecnej sytuacji życiowej nie jest powodem, aby uznać ich głos za pomyłkę. Ludzie zmieniają zdanie i zadając to samo pytanie dwa razy stu tym samym osobom pewnie otrzymamy spory odsetek sprzecznych odpowiedzi. Taka jest natura ludzka.

Na koniec kilka smaczków. Przede wszystkim Juncker, chyba jedna z najobrzydliwszych osobowości w Europie, który w czwartek zrobił reklamę mówiąc, że nawet jeśli Wielka Brytania zostanie to więcej przywilejów nie dostanie. To tak jak pójść na rozmowę o pracę dla kierowcy i przyznać, że jest się pijącym alkoholikiem. Minister Spraw Zagranicznych Niemiec Steinmeier oraz bliski polskim sercom Martin Schultz wczuli się bardzo mocno w role wyganiając Wielką Brytanię z UE teraz-już! Jeśli tak zachowuje się kwiat europejskiej polityki, który jest nota bene sowicie opłacany, to ja wolę wspomnianego wcześniej kolesia spod budki z piwem. Jeremy Corbyn, człowiek który powinien w sprawie referendum iść ramię w ramię z Cameronem, był albo wystraszony sytuacji, albo był pewien wyniku. Teraz może być pewien, że szefem Laburzystów być przestanie, chociaż jak widać z jego działań w ostatnich dniach z rzeczywistością się jeszcze nie połączył od czwartkowej nocy. Na koniec geniusz Barack Obama mówiący o ewentualnych umowach handlowych z UK. Człowiek, którego za pół roku nie będzie, który dostał Nobla za palenie jointów w college’u i zostanie pierwszym nie-białym prezydentem USA, prowadzi konsekwentnie bardzo nieudolną politykę zagraniczną marginalizując jednego z głównych sojuszników USA na świecie. Czasem lepiej ugryźć się w język niż pieprzyć trzy po trzy.

Wielka Brytania jest potrzebna UE tak samo jak UE jest potrzebne Wielkiej Brytanii. Tesco nie zamknie swoich sklepów w Europie. Biura turystyczne nie zaczną nagle prosić o wizy angielskich turystów latających do Hiszpanii, VW nie przestanie eksportować aut przez Kanał, a Francuzi nie pozwolą stracić angielskiego rynku na swoje wina i ser. Frankfurt nie stanie się nową stolicą biznesu w Europie, a turyści nie przestaną odwiedzać Londynu. Nie wiele się zmieni! Na pewno nie od razu i na pewno nie nagle. Imigracja zarobkowa zostanie ukrócona, to na pewno. Ci którzy mieszkają w UK od kilku lat nie mają się o co bać, bo „im się należy”, Ci którzy dopiero przyjechali, albo zamierzają niebawem wyruszyć podbijać Wyspy ruszają trochę w nieznane.

Ja jednak wolałbym to „nieznane”, niż piękny kraj rządzony przez osłów, dla których liczą się słupki popularności jak w Big Brother. Gdzie zazdrość i zawiść jest obok pijaństwa najpopularniejszą cechą narodową. Gdzie ludzie zamiast ze sobą rozmawiać i słuchać co mają do powiedzenia krzyczą do siebie za nic nie dając szansy zrozumienia drugiej strony.

Prague

Hello people!

I’m back. Last few months were quite busy for me, but don’t think I stop taking photos and travel! No way! You can check out my Flickr, there are much more updates than here.  I was pretty busy and in last 6 months, I visited two european capital cities! Sounds exciting? It was exciting. First things first…

Prague, I will start from my trip to Czech Republic in August last year. Prague was one of those places that I always want to see, but I never did it. Why? Honestly I don’t know. Holidays back home were flying and I couldn’t motivate myself to travel to Prague straight from UK. Finally, my and my best friend (hello to Marta!) we decided to go and it was one of the best decision I made in 2013!

I highly recommend to all of you to visit Czech’s capital city. It’s city spared by World War 2, so you can admire architecture from many centuries, including Hradčany, St Vitus Cathedral or Charles Bridge. It’s only few most recognizable places there. I captured Prague’s biggest charm in small aisles at Old Town. They are full of souvenire shops, pubs where you can even buy absinth ice cream.

Prague is great target for long weekend. 3 days might be not enough to see all best places there, but you will not regret it. I will definately come back to Czech’s capital city!

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

My home land

And again, it took me ages to write a new post. But don’t think I’m just too lazy to do it 😉 Currently I’m in Poland and I hope that during my holiday I will catch up a with photos. I promissed to finish Budapest and couple other shots, so…keep fingers crossed 😉

I processed this set about two months ago, but I didn’t have any idea what to write about it. Obviously, I made them during my last summer holiday in Poland in my home province called „świętokrzyskie”. First part of the shots has been taken in Św. Katarzyna (St. Catherine) and others in Wióry (Shavings) about 15 miles from my home city.

I know it’s middle of the winter and posting lovely summer landscapes can be taken as a wind up, but it’s not my intention. My intention is to enjoy these landscapes and maybe to spur You to visit those, less popular, parts of my country.

It’s gonna be my last post before Xmass, so I would like to use this opportunity to thank You all, for supporting what I’m doing, visiting my blogs, posting comments & etc. I wish You great Xmass! & happy New Year!

St. Catherine

St. Catherine

St. Catherine

St. Catherine

St. Catherine

St. Catherine

St. Catherine

St. Catherine

St. Catherine

St. Catherine

St. Catherine

St. Catherine

St. Catherine

St. Catherine

Shavings Landscape

Shavings Landscape

Shavings Landscape

Shavings Landscape

Shavings Landscape

Shavings Landscape

Shavings Landscape

Shavings Landscape

Breslau at night

Finally, few shots from Wroclaw (Breslau)! I made them during my summer trip to Poland and I’m hoping to add couple more during my holiday in December showing Wroclaw in winter scenario.

Anyways, internet is full of the photos from fampus and the most popular places in Wroclaw and I would likt to show You different, but still beautiful, face of the city. After few month after this trip I already know I will repeat this night walk through Wroclaw and I will try to explore more interesting places!

Enjoy photos and wait for my next sets! If You like my photos, please like them & follow the blog! Cheers!

London for the first time!

Sorry after delay (as usual, I should say)! After getting better after my trip to London & „surviving” my visitors I should quickly catch up!

OK, I decided that couple shots from London I made in last weekend of September will be the best choice as this moment. As some of You might noticed, all of them are from Westminster and places around. Unfortunately London became to be overwhelming and I focus on trying to not get lost hahaha. What You will not see on my photos is my visit at Tate Gallery, where I watched „Pre-Raphaelities: Victorian Avangarde„, which I highly recommend!

So, enjoy the photos! I am returing to London in first weekend of December and I am planning to make much more photos!

In the meantime

While I’m processing some more photos from my recent travels, I would like to share with You my Flickr profile (just click on the picture below). It was the first account I open to share my photos with others. When You watch them from the earliest to the latest maybe You will be able to see the progress I made in last two years 🙂 Anyways, I’m hoping You gonna have same fun from watching them, as I taking them 🙂

Thank You for all your support! If You like any of posts of photos like it and comment it, please!

Have a good weekend to You all!

Pawel
http://www.facebook.com/mrzphototography
http://www.flickr.com/photos/zakapior/

Norden, something more than a village

OK, first – my apologies for delay with posting my new stuff. I just want to deliver best possible quality, so You need to be patient and wait couple more days for night photos from Wroclaw.

My bike was fixed last Friday, so I took the opportunity and I hit the road to the place which I see every day from the window at 4th floor at my work. Norden and wind turbines were my target. As it was my first „big” trip on a bike in almost 2 months I don’t have to say I was close to death while I was climbing upon the hill! Anyways, I survived, I made some great photos which I let You admire now.

If You are in North Manchester, in cities like Bury or Rochdale, try to go Norden, it’s very nice and peaceful there!

Bullshit Baby

New post about my recent travels is coming soon. But in the meantime, please check couple of FAST (agghhhrr!) shots I made to my friends from Bullshit Baby. This is alternate rock band from Ostrowiec Świętokrzyski, Poland and soon they will be recording their 2nd album! You can find their music and some info about their plans at http://www.myspace.com/bullshitbabypl

Have a good day!

Summer time, harvest time.

Hi! I’m back to English, because this time we will be talking about travels. As you have probably noticed (or not), I’ve recently been on holiday and had traveled through half of Poland, parts of Slovakia and bits of Hungary. My first reportage is coming from my family province – apeaceful land full of wonderful atmosphere where I spend free-from-stress time.

As some of you might know, Poland is not only a country of weak football teams, hooligans or guys with mustache wearing (white) socks with sandals, but also the country of magnificent landscapes, miles of grain fields and other plantations. The middle of the summer is a great time for photography because you can find a stunning mixture of deep blue sky and golden-yellow fields waiting to be harvested. Harvests are very important time for farmers as Poland is a country where agriculture is still very strong and old forms of cultivations, passed from fathers to their sons, have still big value. My province, called „Świętokrzyskie”, is a perfect place to capture those images and show the beautiful Polish countryside.

Maybe, while choosing nice holiday in the countryside, instead of a crowded big city or a beach it’d be a good idea to spend your holiday in Poland? From my personal experience, I can say that all the unknown or underestimated places have magic. And for me, Poland is one of them. And that’s why I would call my family province a beautiful, peaceful place on Earth, full of magic and definitely worth seeing.

I would like to thank Rakija, thanks love for helping me with my horrible English grammar and making this text 10,000 times better than it was 🙂

Piekielna Francja

Me at Hellfest 2012

Me at Hellfest 2012

Witajcie. Mimo obiecanek, że będę teraz pisał regularnie nic się nie zmieniło. Nie znaczy to, że ostatnie tygodnie leżałem do góry dupą. Co to, to nie! Pod koniec maja zaliczyłem świetną imprezę, slub Alana i Wendy, który było mi dane pstrykać. Uff, pierwsza tego typu impreza jako fotograf zaliczona, oby teraz poszło z górki. Niecałe trzy tygodnie później wybrałem się z grupą Anglików na Hellfest do Francji, który był wielką przygodą, traumą oraz największym wydarzeniem muzycznym w moim, co by nie mówić, nie takim krótkim życiu. I na tym wydarzeniu, a w szczególności na fotkach z niego chciałbym się skoncentrować w tym wpisie.

Jeśli jesteście fanami rockowo-metalowych brzmień to polecam Hellfest z całych sił. Nie jest to może najlepiej pod względem sanitarnym zorganizowany festiwal na jakim byłem, ale zdecydowanie najlepszy pod względem muzycznym. Przez trzy dni po pięciu scenach Hellfestu przewinęło się niemalże 160 kapel, co jest wynikiem imponującym. To straszna dawka muzyki, której nie da się przetrawić, ale chcąc można obejrzeć około 20-35 kapel.

Osobiście nastawiłem się na kilka dużych nazw, na której już od dłuższego czasu polowałem. W końcu obejrzałem dziadka Ozzy’ego, Motley Crue, Turbonegro, Sunn O))), Satyricon czy Entombed. Miłymi akcentami były niewątpliwie występy Saint Vitus, Behemoth, Suffocation, King Diamond, czy Napalm Death. Jeśli mam być szczery to sceny (a było ich sześć) były świetnie zorganizowane i nagłośnione. Jedynie nieliczne wypadki jak Black Label Society położyły nieco cień na moje dobre wrażenia z brzmienia zespołów.

Cenowo Hellfest wygląda całkiem nieźle na tle innych festiwali w Europie. Piwo za 2,5 Euro, dzbanek za 17 Euro, merch w cenie 15-20 Euro. To całkiem nieźle…nawet w porównaniu z Anglią! Niestety, spodziewałem się ciut lepszej pogody, a tu dwa razy zdążyłem nieźle zmoknąć, a teren festiwalu wraz z polem namiotowym zamienił się w wielką błotnistą kałużę. Nie jestem fanem błotnych kąpieli, więc wybaczcie, ale nie byłem zachwycony. Nadrabiała za to strefa VIP, która była urządzona bardzo ciekawie. Hamaki, przeróżne dziwactwa powstałe z części metalowych ze złomowiska, zjarany Ford Mustang, oraz górujący nad tym wszystkim, utworzony z lampek pentagram, widoczny w nocy robiły spore wrażenie.

Sumując, wypad udał się doskonale. Udało się poznać sporo nowych osób, obejrzeć kawałek nowego kraju oraz zobaczyć kilka zespołów, na które ostrzyłem sobie zęby nawet kilka lat! Pewien niesmak po organizacji campingu oraz węzła sanitarnego, który był zdecydowanie niewystarczający pozostał, ale wrażenie czysto artystyczne zakrywają te mankamenty. Czy pojadę na następną edycję? Z chęcią!

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.